Choć przedstawiciele branży budowlanej uspokajają, że realizacja KDP w Polsce nie jest dziś zagrożona, wskazują na rosnące ryzyka w dłuższej perspektywie. Najważniejsze z nich to nie finansowanie, lecz dostęp do kadr. Odpowiednia reakcja może być kluczowa, w przypadku chęci wejścia na zagraniczne rynki.
W trakcie
Kongresu Kolei Dużych Prędkości połączonego z Europejskim Forum Taborowym w Łodzi w trakcie jednej z debat zebrani uczestnicy dyskutowali nad największymi wyzwaniami w związku z budową KDP. Przedstawiciele branży, chociaż zdają się być zgodni, że obecnie nie widać na horyzoncie większych problemów, wskazują na główne wyzwania, w przypadku chęci ekspansji na nowe rynki.
Europejska biurokracja i marnowanie środków
Dyskusję rozpoczął prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR – Adrian Furgalski – który przedstawił unijną perspektywę, a konkretniej podejście Komisji Europejskiej. Zwrócił uwagę na fakt, że Unia Europejska nie ma Kolei Dużych Prędkości tylko plan, jak tę sieć zbudować. Ostrzegł jednak, że poprzedni raport z 2018 roku mówił, iż decyzje względem tego, jak przebiegać ma sieć, podejmowane są politycznie, a nie tam, gdzie są ludzie.
Innymi problemami z przytoczonego przez Furgalskiego raportu było przekroczenie kosztorysów w 78 procentach projektów infrastrukturalnych, połowa możliwości technicznej w przypadku prędkości, czy opóźnienia w harmonogramach w ponad połowie inwestycji. Najdobitniej złą sytuację i podejście do projektów pokazuje natomiast raport o mobilności wojskowej, gdzie wprost wskazano, iż biurokracja europejska jest największą przeszkodą i zagrożeniem dla przyszłej obronności Unii Europejskiej.
– Jak patrzymy na inżynierię finansową, którą ma przedstawić KE i ambitny plan, by do 2035 roku zbudować prawie 49 tys. km sieci KDP, to się nie boję, że nie będzie pieniędzy, tylko że je zmarnujemy, bo nie wyciągamy wniosków. W sieci TEN-T zmieniono rozporządzenie, by dać KE możliwość interweniowania, gdy w państwach źle się dzieje, ale Komisja Europesjak ani razu z tego narzędzia nie skorzystała – wskazał Adrian Furgalski, dodając, że obecnie Europa jest najbardziej podzielona właśnie pod względem kolejowym, gdyż drogowo i lotniczo kraje łączą się bez żadnych problemów.
Na koniec wskazał natomiast, że obserwując urealnienie projektów KDP i Portu Polska, ma nadzieję, iż środki w Polsce nie zostaną zmarnowane.
– My musimy robić swoje. Nie boję się o Polskę, że będziemy marnować pieniądze, ale musimy umacniać nasze granice. Nasza linia Y nie może się zaczynać i kończyć w Polsce – zakończył.
Potrzeba zasobów
Jako pierwszy punkt widzenia z perspektywy wykonawców przedstawił Piotr Kledzik – prezes PORR. Chociaż zaznaczył, że – jego zdaniem – trudno wskazać jeden element przeszkadzający lub stopujący realizację największych inwestycji w Polsce.
– Podobnie jak prezes Furgalski, również jestem spokojny o Polskę.
Dzisiaj stanowimy wzór dla wielu krajów, chociaż być może sami tego nie doceniamy. Elementy, które regulujemy, rodzą się na bieżąco i również na bieżąco są regulowane. Często się kłócimy, ale twardo stoimy na torach i nie tylko – wskazał.
Kledzik problem zdaje się widzieć dopiero w przypadku, gdyby rodzimi wykonawcy chcieli w większym stopniu realizować kontrakty poza Polską. By to było realne, potrzebne są im zasoby.
– Teraz mamy czas na budowę zasobów. To nie jest proste, bo niektóre procesy trzeba sterować lata wcześniej. Wydaje mi się że jesteśmy bardzo do tyłu, jeśli chodzi o te sprawy. Uważam, że powinniśmy szkolić zasoby osobowe, sprzętowe i kreować swój know-how, bo tylko wtedy będziemy w stanie wyjść za granicę. To nie jest tak , że kraje się zamykają, tylko trzeba mieć możliwość, by do nich wejść, a dzisiaj jest to coraz trudniejsze przy obecnej sytuacji budownictwa, które – nie tylko w Polsce – przegrywa z innymi branżami gospodarki. Jest mi przykro z tego tytułu , ale tak jest: wielu inżynierów odchodzi do spokojniejszych branż, a my musimy znaleźć sposób, jak ich zatrzymać u nas – zaapelował prezes PORR.
Utrzymać potencjał ludzki
Piotrowi Kledzikowi wtórował członek zarządu Budimeksu – Maciej Olek. Zwrócił uwagę, że przez ostatnie lata jako rynek zdobywaliśmy gigantyczne doświadczenie, nawet nieporównywalne z innymi krajami europejskimi. Dodatkowo, na rynek wchodzi Port Polska, który będzie bardzo istotnym elementem. W związku z tym, posiadając obecne doświadczenie i maszyny, a jednocześnie chcąc robić więcej, konieczne będzie utrzymanie potencjału – w szczególności ludzkiego – co Olek uważa za duże wyzwanie.
– Dzisiaj ten zawód nie jest zawodem pierwszego wyboru. Obserwujemy statystyki spadku studentów i absolwentów. To będzie duże wyzwanie, bo to tendencja. W krajach zachodnich jest ten sam problem. Nawet jeśli są pieniądze i plany, jeśli nie będzie kim tego zrobić, to tego nie zrobimy, ale myślę, że podołamy temu zadaniu – ocenił.
Odnosząc się natomiast do największych zagrożeń do KDP, podobnie jak przedstawiciel PORR, stwierdził, iż nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ jest to projekt wieloletni, który wymaga spójnego spojrzenia na wiele celów. Mimo wszystko wskazał jednak, iż konieczne będą fundusze, bez których – nawet mając plany i ambicje – trudno będzie cokolwiek zdziałać, a także dojrzały rynek.